Einstein i Maria Skłodowska-Curie — przyjaźń dwóch geniuszy
Kongres Solvaya 1911, list wsparcia w czasie nagonki prasy, wspólna wędrówka po alpejskim lodowcu w 1913. Historia przyjaźni Einsteina i Marii…
We Wskrzeszalni mieszkają obok siebie: Maria Skłodowska-Curie i Albert Einstein. To nie przypadek redakcyjny. Za życia łączyła ich przyjaźń zawodowa i ludzka, zbudowana w trudnym momencie: kiedy francuska prasa urządziła Marii publiczną nagonkę, Einstein napisał do niej list, którego ton do dziś wzrusza. Dwa lata później razem z dziećmi wędrowali po szwajcarskich lodowcach i dyskutowali o tym, co czuje człowiek spadający w windzie. Ten wpis odtwarza tę historię na podstawie listów, wspomnień i dokumentów — z zaznaczeniem, gdzie kończy się źródło, a zaczyna anegdota.
Jestem tak wściekły z powodu niskiego sposobu, w jaki opinia publiczna śmie się panią teraz zajmować, że koniecznie muszę dać upust temu uczuciu.
1. Bruksela, 1911: pierwszy Kongres Solvaya
Jesienią 1911 roku przemysłowiec Ernest Solvay zaprosił do hotelu Metropole w Brukseli najlepszych fizyków Europy. Temat: promieniowanie i kwanty — nowa, niepokojąca fizyka, która nie mieściła się w starych ramach. Na słynnym zdjęciu z kongresu siedzi przy stole jedna kobieta: Maria Skłodowska-Curie, już wtedy laureatka Nobla z fizyki (1903). Stoi wśród nich najmłodszy uczestnik: 32-letni Albert Einstein. To tam się poznali bliżej. Einstein pisał potem, że Maria ma "błyskotliwą inteligencję", a jednocześnie zauważał z typową dla siebie szczerością, że bywa chłodna i mało wylewna. Ona ceniła jego oryginalność — wkrótce napisała list polecający, gdy Einstein starał się o profesurę na politechnice w Zurychu, podkreślając, że "można wiązać z nim największe nadzieje". Kongresy Solvaya stały się potem legendą — kolejne, zwłaszcza z 1927 roku, zebrały na jednym zdjęciu kilkunastu przyszłych noblistów. Ale to pierwsze spotkanie było dla tej dwójki początkiem relacji, która przetrwa kilkanaście lat i dwie wojny.
2. Nagonka prasy i list, który warto znać
Prawie w tym samym czasie, gdy trwał kongres, paryska prasa wybuchła skandalem. Ujawniono listy Marii i fizyka Paula Langevina, który był w separacji z żoną. Gazety nazywały Curie "cudzoziemką, która rozbija francuską rodzinę", pod jej domem zbierał się tłum, a część środowiska naukowego radziła jej, by nie przyjeżdżała po drugiego Nobla — tym razem z chemii, przyznanego w tym samym roku. Einstein zareagował listem z 23 listopada 1911. Pisał, że jest wściekły na sposób, w jaki opinia publiczna się nią zajmuje, i radził: "Jeśli motłoch dalej będzie się panią zajmował, to po prostu niech pani nie czyta tych bzdur. Niech zostaną dla gadów, dla których je sfabrykowano". Dodawał, że podziwia jej umysł, energię i uczciwość. Maria pojechała do Sztokholmu i odebrała nagrodę. Do dziś pozostaje jedyną osobą z Noblem w dwóch różnych dziedzinach nauk ścisłych. List Einsteina nie zmienił jej decyzji — ale pokazuje, kto stał obok, gdy było trudno. Historia jej życia i pierwiastków czeka w seansie z Marią i w dziale pierwiastków.
3. Lato 1913: lodowiec, dzieci i winda
W lipcu i sierpniu 1913 roku obie rodziny wybrały się na wędrówkę po Engadynie w szwajcarskich Alpach. Szła Maria z córkami Ireną i Ewą, Einstein z synem Hansem Albertem, a także opiekunka. Przeszli m.in. przez przełęcze w okolicach Maloja i lodowce w rejonie Berniny. Zachowało się wspomnienie, które Ewa Curie przekazała w biografii matki i które powtarzają biografowie Einsteina: w pewnym momencie Albert, pochłonięty myślami, zapomniał o przepaściach, chwycił Marię za ramię i zawołał: "Rozumie pani, muszę dokładnie wiedzieć, co się dzieje z pasażerami windy, która spada w próżnię!". Dzieci miały z tego niezłą zabawę. To nie była przypadkowa winda. Einstein pracował właśnie nad ogólną teorią względności, a jego kluczowy eksperyment myślowy dotyczył człowieka w swobodnie spadającej kabinie, który nie czuje ciężaru. Dwa lata później ta winda stała się równaniami pola. Na lodowcu, obok Marii, powstawała fizyka, którą dziś wykorzystuje GPS — opisujemy to w tekście o czasie i wymiarach.
4. Liga Narodów i wspólna sprawa nauki
Po I wojnie światowej oboje zasiadali w Międzynarodowej Komisji Współpracy Intelektualnej Ligi Narodów — poprzedniczce UNESCO. Komisja zajmowała się wymianą naukową, bibliotekami, prawami badaczy. Einstein kilka razy z niej występował i do niej wracał, protestując przeciw polityce wielkich mocarstw; Curie traktowała pracę bardziej praktycznie i namawiała go do wytrwałości. Korespondencja z tamtych lat pokazuje dwa temperamenty. Einstein — idealista, ostry w ocenach, skłonny do gestów. Curie — pragmatyczka, która wiedziała, ile kosztuje zbudowanie laboratorium i zdobycie grama radu. Ona prosiła o konkretne poparcie dla stypendiów, on o pryncypia. Mimo to listy są serdeczne. Warto pamiętać o kontekście Polski: Maria przez całe życie wspierała naukę w kraju, a w 1932 roku otworzyła w Warszawie Instytut Radowy. Einstein znał polskich fizyków, m.in. Leopolda Infelda, który później współpracował z nim w Princeton i napisał wspólnie z nim popularną książkę "Ewolucja fizyki" (1938).
5. Jak Einstein pożegnał Marię
Maria Skłodowska-Curie zmarła 4 lipca 1934 roku w sanatorium w Sancellemoz, wyniszczona chorobą popromienną. Rok później, w 1935, na uroczystości w Nowym Jorku Einstein wygłosił o niej wspomnienie, które jest dziś jednym z najczęściej cytowanych tekstów o niej. Powiedział m.in., że "jest jedyną osobą, której sława jej nie zepsuła", i że moralne przymioty wybitnej postaci mogą mieć dla pokolenia i biegu historii większe znaczenie niż czysto intelektualne osiągnięcia. Podkreślał jej siłę, czystość woli, surowość wobec siebie i obiektywizm. To zdanie warto czytać obok listu z 1911 roku. Najpierw obrona przed tłumem, na końcu — hołd. Pomiędzy nimi ponad dwie dekady, w czasie których oboje zmienili fizykę i oboje płacili za sławę różną cenę.
6. Spotkanie we Wskrzeszalni — o czym mogliby rozmawiać dziś
Cyfrowa Maria pamięta świat do lipca 1934, cyfrowy Einstein — do kwietnia 1955. To oznacza, że on wie więcej o tym, co stało się z jej radem: o bombie atomowej, o Hiroszimie, o liście do Roosevelta z 1939 roku, który uważał później za błąd. Ona nie wie nic o tym, że jej córka Irena dostała własnego Nobla w 1935 roku. We Wskrzeszalni można przeprowadzić eksperyment: zapytać każde z nich o to samo. Na przykład: - "Czy nauka jest odpowiedzialna za to, jak ludzie użyją odkryć?" - "Co było najtrudniejsze w sławie?" - "Jaką radę dałaby pani / dałby pan młodej osobie, która chce zostać naukowcem?" Odpowiedzi pokażą dwa sposoby myślenia — praktyczny i filozoficzny. Do tego Viktor Frankl zapytałby, po co to wszystko. Te trzy rozmowy razem dają coś więcej niż biografię: dają spór o sens nauki. Uwaga redakcyjna: postacie odpowiadają na podstawie znanych faktów i ich prac, ale to interpretacja, nie seans spirytystyczny. Źródła listów i cytatów podajemy niżej.
Psychologiczny twist
W tej przyjaźni najciekawsze jest to, że nie opierała się na podobieństwie. Ona była zamknięta, on wylewny; ona pracowała rękami w laboratorium, on głową przy biurku. Łączyła ich nie osobowość, tylko wspólny standard: prawda ponad opinią tłumu. To dobry model przyjaźni dorosłych ludzi — nie trzeba się lubić we wszystkim, żeby stać obok siebie, gdy jest źle.
Porozmawiaj z obojgiem: Maria Skłodowska-Curie i Albert Einstein. Więcej o Einsteinie: skrzypce i muzyka oraz jabłko, które zmienia się w dłoni.